poniedziałek, 27 maja 2013

Ten co zbiera chwile...

Szczęście jest tylko wtedy, gdy dotykasz prawdziwych chwil. W snach i w wyobraźni marzysz o szczęściu, szukasz, wypatrujesz, błądzisz, już prawie je widzisz... i wtedy się budzisz. A twoja wyśniona rzeczywistość nie jest prawdziwa. To droga donikąd...
 

W odmętach chwil, w szarości dnia... dostrzegasz nagle przebłysk kolorów. I nie wiesz, co z tym zrobić masz? Co prawdą jest, tamto czy to...?
Co ujawniła ta chwila, zaledwie sekund parę... czym była? rzeczywistością? czy snem? a może tylko twoją wyobraźnią...?

Szczęście jest tylko wtedy, gdy dotykasz prawdziwych chwil. W snach i w wyobraźni marzysz o szczęściu, szukasz, wypatrujesz, błądzisz, już prawie je widzisz... i wtedy się budzisz. A twoja wyśniona rzeczywistość nie jest prawdziwa. To droga donikąd... Szczęście jest przecież w tobie. To tam musisz dotrzeć. Twoje oczy muszą dostrzec twoje wnętrze... tam odnajdziesz ciepło... tam dotknie cię szczęście. To chwila, która istnieje.


...ona dotknęła dna i otworzyła oczy...
...ona pragnie snu przebudzenia, snu, w którym jawą się otoczy...
...ona chce czuć istnienie chwili, wiedzieć, że czas mija, dostrzegać toczące się życie...
...ona chce dotknąć siebie, swego ciepła i mocy...
...ona już nie zamknie oczu...


Zbieracz chwil? Kim jest? Co tutaj robi? Czy jest wieszczem lepszego jutra? Biorcą, czy darczyńcą? On zbiera odrobinki czasu, prawdziwe sekundy życia... On ma otwarte oczy, dostrzega i nie pomija żadnej realnej chwili... On istnieje naprawdę. Tylko on... nie ty...? On dotyka chwil prawdziwych, spogląda oczami duszy, czuje bijącym sercem, daje ciepło niczego nie oczekując, jest źródłem miłości.
A ty? W jakim miejscu swego istnienia się zatrzymałeś? Czy na pewno wiesz co jest ważne? Czy jesteś szczęśliwy...? A może dążysz do szczęścia, które stale oddala się od ciebie? Masz zamknięte oczy... nie widzisz zwierciadła swej duszy, nie dostrzegasz tego co istotne? Poszukaj zbieracza.... On spojrzy na ciebie i otoczy ciepłem... podzieli zebranymi chwilami. Razem stworzycie następne sekundy istnienia. On otworzy twe oczy, pobudzi bicie twego serca... więc poszukaj zbieracza chwil. On dotknie twego czasu i zegar prawdziwych sekund zagra dźwiękami kolorów... twoich barw.

A potem nadejdzie twój czas... zaczniesz zbierać... Nie pominiesz żadnej dotkniętej chwili, a szczęście stanie się realne. Będzie istnieniem, a nie... marzeniem. Wtedy zaczniesz na nowo żyć... tym razem naprawdę.


czwartek, 16 maja 2013

Wsparcie

...mojemu przyjacielowi...

Czy zdarzyło ci się kiedyś zrobić coś dla kogoś, tak po prostu, zupełnie bezinteresownie? Co wtedy czułeś? Czy ta chwila warta była zatrzymania? Czy to było szczęście? Pomyśl...


Czy zdarzyło ci się, aby ktoś wyprzedził twoje myśli... zaskoczył cię tak pozytywnie, że aż nie byłeś w stanie w to uwierzyć? To może być niewielki gest, jednak spełniony tylko dla ciebie, zupełnie bezinteresownie... Niewielki wysiłek z odrobiną chęci, a jednak niosący wyjątkową chwilę szczęścia. Co czujesz w takim momencie, gdy ktoś zrobi coś tylko dla ciebie? Czy to jest prawdziwe szczęście? Czy czujesz się zauważony? Czy już wiesz, że naprawdę istniejesz?
Czy zdarzyło ci się kiedyś zrobić coś dla kogoś, tak po prostu, zupełnie bezinteresownie? Co wtedy czułeś? Czy ta chwila warta była zatrzymania? Czy to było szczęście? Pomyśl...


Czy czujesz obawy, gdy ktoś wyciąga do ciebie rękę? Pragniesz takiego gestu, a jednak go odpychasz, nie wierzysz w szczere intencje... To przecież niemożliwe, aby ktoś tak po prostu chciał zrobić coś dla ciebie... nie wierzysz w ten gest... szukasz przyczyny, powodu... tak właśnie myślisz... boisz się zaufać... uwierzyć, że to możliwe...
Naszą drogę przebywamy samotnie. Pomimo tłumów, z którymi się stykamy, ludzie przechodzą obok siebie obojętnie, zachowując bezpieczny dystans. Boją się zbliżyć do siebie, chociaż nie chcą być sami. Pragną ciepła, ale obawiają się go dotknąć, wejść w krąg nieznanych odczuć, krąg prawdziwych chwil innej istoty.


Dotykam snów każdego dnia, a w każdym z nich chcę ciepło dać... Na jawie, gdy oczy już otwarte mam, szukam spojrzenia, próbuję dotknąć kogoś swym ciepłem, ale czuję obawy... czy nie jest tak, że moja próba dawania budzi u kogoś strach?
...istniejemy, aby żyć, a nie trwać w bezruchu i chłodzie...
...istniejemy, aby dotykać się wzajemnie swym ciepłem...
...istniejemy, aby nie być samotni w tym ogromnym świecie ludzi...
Czy na pewno istniejemy...?
Czy naprawdę żyjemy, zamknięci w swej skorupie iluzji, snów, przebłysków marzeń, nigdy nie przechodząc na drugą stronę... nie otwierając drzwi, za którymi dotknie nas ciepło Słońca i kolory, i prawdziwe spojrzenie bez złudzeń...?


Nie bój się dotknąć ciepła, ten niewinny gest to droga do prawdziwego istnienia. Tam szczęście i marzenia nie są tylko snem... Pozwól siebie dotknąć... ta dłoń to ukojenie twego bólu i tęsknot, ukrytych w twoim sercu... ten gest to dar, to czyjaś cząstka, która poprowadzi cię do realnego szczęścia. Nie pozostawaj samotny w swym bólu, daj komuś ciepło, a odnajdziesz spokój. Wtedy miłość, która jest w tobie, ujawni swe istnienie. Zaakceptujesz samego siebie i swoje miejsce, to gdzie jesteś. Zobaczysz kolory życia, a każda prawdziwa chwila stanie się najważniejsza... to z nich zbudujesz szczęście.


Przyjmij ten gest, to czyjaś dobroć wprost z serca, to źródło ciepła, to przytulenie słowem, to drzwi do szczęścia... Gdy przejdziesz przez nie, zobaczysz Słońce, a twoja droga będzie widoczna. Przytul się do ciepła i wyrusz do miejsc istnienia na jawie... Tam ukryły się twoje prawdziwe chwile, tam odnajdziesz siebie i poczujesz chęć dzielenia się swym ciepłem... więc wyrusz w drogę, to twój czas...


Tam odnajdziesz nową krainę, zupełnie nowe miejsce... ale musisz chcieć je odszukać, otworzyć swoje serce.
Tam nie ma mylących złudzeń i bólu przeszłości.
Tam jest chwila prawdziwa, możesz poczuć swoją rzeczywistość.
A jeśli na twej drodze pojawi się drugie istnienie, nie schowasz się w swej skorupce, za maską urojonych snów, bez drzwi do realnych spojrzeń i dotyku ciepła drugiej istoty. Podzielisz się swoim ciepłem... Niepowtarzalne, jedyne, wyjątkowe jest dotknięcie ciepła innej osoby... Co wtedy czujesz? Czy czegoś pragniesz? A może ten dotyk topi chłód, który jest w tobie... lodowa maska znika, a ty w głębi serca chcesz podarować promyczek miłości, który odnajdujesz w sobie? Jeśli otworzysz drzwi do swego serca, to ono jak Słońce będzie chciało dzielić się swym światłem miłości... Pozwól mu...


sobota, 11 maja 2013

Myśli i cisza

W ciszy, w milczeniu zaczynasz dostrzegać prawdziwe zarysy istnienia. Nie są skażone twoim wyobrażeniem tego co jest wokół, zniekształconym obrazem twojej podświadomości, podszeptami umysłu... twych myśli, które zatruwają dotyk istnienia...



Dlaczego energia szczęścia, niosąca ciepło, przechodzi obok niezauważona, a smutek i gorycz chcą dotrzeć do wnętrza? Tak gwałtownie, bez uprzedzenia... Bo szczęście istnieje w ciszy. Trzeba się odrobinę postarać, aby dotknęło naszego serca. Szczęście nie tworzy bariery myśli, tylko bezpośrednio dotyka uczuć. Energia smutku i cierpienia to plątanina  czyiś myśli. Jeśli ich dotkniemy, spowodujemy własną reakcję, zarazimy własne myśli czyimś bólem. I wtedy pojawi się niepokój, rozdrażnienie, którego źródło jest na zewnątrz. A nasze własne myśli staną się naszym wrogiem, zatrują nasz umysł.
Tylko zatopieni we własnej ciszy, możemy pomóc czyjemuś cierpieniu.




Energia smutku zasłania ciszę, prawdziwe odczucia, naszą wewnętrzną ostoję spokoju. Energia bólu powoduje naszą reakcję. Chcemy się bronić... Nasze myśli zarażają się niepokojem. Do zmysłów dociera zły wzorzec...
Jak poradzić sobie z takim stanem? Wsłuchaj się we własną ciszę, rozpoznaj obce źródło bólu, nie daj się sprowokować, pozwól myślom smutku pójść dalej.
A jak rozpoznać ten stan? To uczucie niepokoju, a twoje własne myśli drętwieją... Ty wiesz, że dzieje się coś złego. W takiej chwili zamknij oczy i wycisz swój umysł. Poszukaj prawdziwych odczuć. Gdy je odnajdziesz, zrozumiesz skąd ten niepokój i rozdrażnienie. Nie pozwól na dotyk bólu.




W twoim otoczeniu jest wiele istnień, różnych obcych myśli. Zajrzyj wgłąb siebie, rozpoznaj swój umysł, uspokój bieg myśli, każdej się przyjrzyj, a potem daj im sen. Wtedy obudzi się twoje odczuwanie, ujawni się świat uczuć... W ciszy myślenia odnajdziesz prawdziwość istnienia i swój idealny spokój. Ten stan cię ochroni.

Gdy czujesz, że dotyka cię czyjaś myśl, zatrzymaj się na chwilę, poszukaj kolorów. Gdy dociera do ciebie niepokój, dziwne rozdrażnienie, to właśnie ten moment...
Ta energia przychodzi z zewnątrz, zaraża twe zmysły, zatruwa twój spokój. Ciemna warstwa myśli zakrywa twe wnętrze. Trudno wtedy dotrzeć do siebie, uspokoić spojrzenie... Żyjesz złudzeniem, snem nieobudzonym, choć marzysz o ciszy, cieple, przytuleniu... Żyjesz iluzją, a pragniesz prawdziwych zdarzeń. Szukaj barw ciepła i wyciszenia. Jakie to kolory? Jak je rozpoznać? Odnajdziesz je w swym wnętrzu, gdy myśli umilkną, gdy cisza nastanie. Wtedy je odzyskasz...
Nie pozwól na dotyk, nie zatrzymuj wzroku na barwach nieznanych, w których chłód wyczuwasz.
Wtedy odzyskasz spokój, odnajdziesz własną ciszę i prawdziwe istnienie.




Co robię, gdy czuję niepokój?
Gdzie szukam pomocy, gdy pojawia się coś co odbiera mi moją ciszę?
Idę do lasu... dotykam drzew, odnajduję kolory. Spoglądam na zieleń, błękit i... Słońce. Szukam schronienia i odpowiedzi.
Skąd ten stan? Gdzie jego źródło? Czy coś się wydarzy?
A może już było, a ja nie dostrzegłam?
A może...?
Nie pozwalam się dotknąć, szukam...
Gdy odnajduję odpowiedzi, powraca spokój.
Odzyskuję ciszę, bo zrozumiałam.
Odnajduję siebie, bo jestem tu i teraz, bo wiem, że istnieje prawdziwa chwila.
Nie pozwalam, nie dopuszczam, nie zgadzam się na niepokój...
Wtedy powraca moja cisza.




Taki zwykły dzień, ale czy na pewno?
Tych parę chwil, które warto zatrzymać w pamięci... a najważniejsza pod wieczór. Czyste niebo i zachodzące Słońce. Ja biegnę nad rzekę, chcę zatrzymać urok tego czasu. Jednak Słońce odchodzi, gdy docieram jest już za horyzontem. To jednak była niezwykła chwila... Goniłam Słońce, a ono zdołało ukryć swe promienie przede mną. Ale to nic smutnego, urok tej chwili wypełnił me serce. Biegnąc za Słońcem, czułam szczęście. Dzisiaj spróbuję znowu, będę tam wcześniej. A Słońce też tam będzie, bo to jego miejsce. Razem powiemy dobranoc... pożegnamy dzień, który zachodzi... i powitamy Księżyc, czar nocy wschodzący. Tajemnica nocnych chwil ukryta jest w Księżycu. Zasypiam razem z nim, oczekując wschodu Słońca, a myśli są daleko, pozostały uczucia. Poczułam swoje istnienie, wystarczyła ta krótka chwila.




Myśli zasłaniają prawdziwy obraz tego co dostrzegasz. Ten obraz jest zniekształcony przez twoje własne wyobrażenia, porównania, pamięć chwil przeszłych. Podświadomość podpowiada, tworząc złudzenie rzeczywistości.
Wycisz myślenie, zaufaj intuicji, dotknij swojego istnienia...
Gdy odszukasz prawdziwe kolory, odnajdziesz siebie.
Dotknij, poznaj naprawdę, nie oceniaj, nie porównuj, nie myśl...
Wtedy ujrzysz to co istnieje, a nie własną wyobraźnię.




W ciszy, w milczeniu zaczynasz dostrzegać prawdziwe zarysy istnienia. Nie są skażone twoim wyobrażeniem tego co jest wokół, zniekształconym obrazem twojej podświadomości, podszeptami umysłu... twych myśli, które zatruwają dotyk istnienia...

Zabiorę cię w podróż, jeśli tylko zechcesz, do prawdziwej krainy szczęścia... Miejsca, gdzie kolory potrafią cię zaskoczyć, gdzie patrzysz i widzisz... przeżywasz naprawdę. Spoglądasz bez zniekształcania rzeczywistości, bez śladów wyobraźni zbudowanych na bazie twych myśli, tego co ukryte w podświadomości. Tylko patrząc i widząc możesz istnieć naprawdę, bez maski zasłaniającej twe oczy. Zacznij żyć, dotknij rzeczywistości. Zrób to, wtedy będziesz szczęśliwy.





sobota, 27 kwietnia 2013

Dom

Jestem jak bezdomny ptak, który przyleciał do nieznanej krainy. Wędruję między jawą a snem, odnajdując skrawki istnienia. Buduję nowe gniazdo, oddaję mu swe ciepło, wplatam w warkocz marzeń... Być może to czyjś sen...?


Za delikatną tęczą snów rośnie mój dom... dom marzeń, cichych słów, przyszłych wspomnień.  Proszę, bądź... przytul mnie... otocz swym światłem, ujawnij sen. To ta chwila... oczekiwania czas już mija... marzenie w jawę się zmienia... właśnie teraz. Otul mnie swym ciepłem w cieniu silnych drzew... daj moc istnienia i zrozumienia tych chwil... ja czekam... nadejdziesz?
Czyżby tam ukryło się szczęście?

Skrawki domu... ledwo widoczne na jawie, wyobraźnia dorysowuje resztę, a dom wzrasta w mych marzeniach. Moje sny ujawniają nadzieję, podążam tym szlakiem...
To miejsce powstaje każdego dnia, w każdej chwili jego niewielki fragment, jak skrawek istnienia ze snu. Potrzebuję tych drobinek, to układanka szczęścia. Gdy ją poskładam, zamieszkam w mym śnie, który jawą się stanie.


Jaki będzie mój nowy dom? Jak ze świata złudzeń...? W zieleni drzew utonie, w błękicie mych marzeń, w ciszy spokojnych snów. Zamieszkam w nim wraz z moim sercem, oddam mu ciepło, a on spełni me marzenie. Gdy przejdę przez jego drzwi... odzyskam siebie.

Wędrując w poszukiwaniu siebie, odnalazłam dom... miejsce wyciszenia, spokój, ciszę... miejsce, w którym chcę żyć, spełnić swoje szczęście, dotknąć swej miłości, posmakować snów. To mój dom, który tworzę... od pierwszej myśli do zamknięcia drzwi. Dom chwil tylko cichych, bez smutku i wspomnień, bez życia dla celu... Dom prawdziwego istnienia na jawie, każdego dnia, w każdym momencie.


W błękicie dnia wyjdę przed drzwi, zamknę swe oczy, usłyszę szum drzew i ptaków śpiew... odgłosy życia, świadków mego istnienia... i tych chwil.
Zimowym wieczorem rozpalę ogień w kominku i zatopię wzrok w tańcu płomyków. A potem zasnę niezwykłym snem, błądząc wśród ciepła pomarańczowych iskierek. Ich światło mnie otuli i przyniesie spokój. Odnajdę w nim siebie i swoje szczęście... i miłość.
Letnim porankiem orzeźwię swój umysł, dotknę wzrokiem barw rozjaśnionych wschodzącym Słońcem. Odrzucę w niepamięć skrawki złych wspomnień. Odnajdę ciszę nowych jasnych chwil. Letnim porankiem odzyskam... siebie.


Błądząc wśród drzew, moich przyjaciół, odnajdę siły i radość istnienia. Spojrzę przed siebie z odwagą i dumą, i już nigdy nie opuszczę wzroku, nie ucieknę spojrzeniem... W ucieczce przed chłodem, odszukam ciepło w sobie. Żaden mroźny powiew już mnie nie skrzywdzi. Żar mego serca każdy chłód ogrzeje. Oddam swe ciepło, podzielę się miłością, a potem przytulę do drzew i błękitu...

Mój dom, mój sen, moje marzenie. Dom to przytulenie... to ciepło kominka wieczorną porą... to promyk Słońca o poranku... to zieleń łąk i zieleń lasów... to błękit nieba i czerwień zachodzącego Słońca... to każda chwila spędzona w jego wnętrzu... i on w mym śnie, jeśli nadejdzie... To wyciszenie moich myśli i pożegnanie z niepamięcią wspomnień, cierpieniem pragnień. Nie czujesz już bólu, nie tęsknisz, nie czekasz... istniejesz naprawdę i dotykasz odczuć tej chwili. To czas... ten właściwy.

Buduję mój dom... moje miejsce. Odradzam się ze smutku. Tworzę nowe szczęście... jego ulotne fragmenty, ledwo dostrzegalne. Dotykają mego serca, trwa spokój, cisza i... milczenie. Słowa nie są już potrzebne. Buduję swoje szczęście, każdego dnia jego niewielki fragment. A chwile tworzenia to nowy czas, nowe spojrzenie, momenty najgłębszych odczuć. Otulona światłem miłości i ciepłem drzew, w ciszy tworzę nowy dzień.


Jestem jak bezdomny ptak, który przyleciał do nieznanej krainy. Wędruję między jawą a snem, odnajdując skrawki istnienia. Buduję nowe gniazdo, oddaję mu swe ciepło, wplatam w warkocz marzeń... Być może to czyjś sen...?
Jestem jak ptak błądzący w przestworzach... szybuję wśród błękitu. I cieszy mnie każda z chwil, gdyż one tworzą rzeczywistość. Czas budowania to czas odradzania... to czas dotykania chwil najważniejszych. Mój dom jest jeszcze w moich snach, lecz niedługo pojawi się w moim sercu. Buduję go każdego dnia, a każda z chwil to kolejna cegiełka. Wiem, że nadejdzie taki czas... czas spełnienia... gdy przekroczę próg i pierwszy raz odfrunę w głębię tylko moich prawdziwych przeżyć. Zniewolenie minie i już nigdy nie powróci. Zacznie się dla mnie nowy czas... czas spokoju i miłości.
Ciepłem drzew otulona, już nigdy nie będę tęsknić.



niedziela, 7 kwietnia 2013

Ta chwila...

Otwórz oczy, zatrzymaj się w ciszy... Zauważ to miejsce, tu i teraz... Ta chwila jest najważniejsza, to sens istnienia.


Drzwi już otwarte, przeszłam przez nie... i co widzę? Nie jestem pewna... Co czuję? Światło i ciepło... Co zrobię? Dotrę do celu... Ale co z drogą? Jest czy jej nie ma? Co ją kształtuje... Czy mogę ją zmieniać? Czy droga jest we mnie, w moich marzeniach? Czy może już istnieje, a ja ją tylko odnajduję? Stawiam kolejne kroki, oznak życia wypatruję...


Istnieje tylko cel, koniec podróży... Widać go na horyzoncie zdarzeń. Drogi jeszcze nie ma. Jest wiele możliwości, które zależą od nas, od innych, od myśli, od uczuć, od kolejnej chwili... W każdym momencie dokonujemy wyboru, wpływamy na kształt ścieżki, którą podążamy do celu. Wszystko wokół, każda myśl, smutek, cierpienie, radość, szczęście... dotykają naszych chwil. Wszystko wokół dotyka naszych decyzji, ma na nie wpływ... Robię niewielkie kroki, a ze mną wszystko wokół. Każdy z nich zbliża mnie do celu, a ze mną wszystko wokół... Do miejsca, w którym odnajdę szczęście... Nie dotrę tam sama.

A może już jestem szczęśliwa? A świat się uśmiecha? Wstaję o poranku, spoglądam na Słońce i wiem, że ta chwila jest najważniejsza. Ten moment, ten czas, to odczucie... To moje życie, właśnie teraz, w tym miejscu, to ja. Czy czegoś pragnę? Czy za czymś tęsknię? Są takie chwile, krótkie zawahania, jednak coraz rzadsze. Już nie pragnę jego przytulenia, wystarczy cisza i ciepło mych drzew. Ukojenie myśli ujawniło drogę do istnienia, jego światła, jego treści... Odnalazłam swoją ciszę. Droga do niej była trudna, oblana cierpieniem. Chodziłam cudzymi ścieżkami, bez sensu błądziłam... Teraz odnalazłam ciepło, a przecież tak bardzo tęskniłam. Teraz jest cisza, spokój istnienia... Już nawet w snach nie proszę. Zasypiam w ciszy i nic już nie słyszę. Żadnej tęsknoty. Ważna jest tylko ta chwila. I wiem dokąd dojdę...
A może już doszłam? Może jestem w tym miejscu? Może odnalazłam szczęście, dotykając własnego światła? Czy to prawda? Wystarczy otworzyć oczy, zatrzymać się w ciszy... Wystarczy zauważyć to miejsce, tu i teraz... Ta chwila jest najważniejsza, to sens istnienia.


piątek, 29 marca 2013

Przywołanie wiosny

Czekamy w dziwnym bezruchu, zastygnięci w smutku tęsknoty za twym ciepłem, zapachem i kolorami.
Przyjdź i dotknij nas promykami Słońca.
Obudź ze snu głębokiego.
Już czas...
Nie zwlekaj.


Ptaki... one czują, że już czas.
Ptaki, one nie rozumieją, są zagubione i głodne. Rozglądają się za tym co powinno być, a nie ma...
Dlaczego jest tak biało, gdzie zieleń i błękit?
One tęsknią za zapachem kwiatów...
Za promykami Słońca przebijającymi się między konarami drzew.
Za pierwszymi pąkami na delikatnych gałązkach i za zielenią łąk, tak smutno białych w tym czasie.
Dlaczego jest inaczej, skąd biel tu i teraz?
One szukają zieleni, są smutne i wystraszone...
Czyżby zbyt wcześnie przyleciały?
Czy to na pewno to miejsce?
Ale światło jest już inne, jaśniejsze...
Słońce promieniami drażni.
Pomimo białej aury, świeci jasnym blaskiem i zaprasza do wiosennego tańca.
Ptaki błądzące w zagubieniu, a rzeczywistość jak złudzenie...
Błąkają się po łąkach oblanych bielą, smutnym chłodem poranka, zimną szarością wieczorów...
Bezradne, niepewne, są jak w dziwnym realnym śnie.
Chłód je usypia... uważajcie na siebie, musicie przetrwać, jeszcze tylko parę dni.
Chłodnych chwil iluzja, rzeczywisty sen...
Ale nadejdzie ta chwila... Wtedy poczuję delikatny powiew na twarzy, który dotknie mych oczu, mych ust... oderwie od świata marzeń, realnym się stanie.
Ta chwila, ten jeden dzień... czekam na ten moment, jego cień...
Najpierw promyk dotknie moich oczu, potem wiele promyków obleje me ciało, obudzę się...
Zrobi się jaśniej, powróci zieleń, pachnąca trawą i kolorami kwiatów.
Tak jasna, z aromatem błękitu, wiosenna, jedyna... chwila, moment zachwytu i... ciepło.
Czekajcie więc w ciszy, już tu jest, czeka w ukryciu...
Zamknijcie oczy, może poczujecie bliskość jej dotyku?
Delikatne promyki otulą was ciepłem.
Zapach podrażni wasze zmysły.
Wtedy będę chciała otworzyć swoje oczy, ale nie zrobię tego...
Otworzę okno wyobraźni...
Uchylę drzwi dla promieni wiosny, przytulę się do jej ciepła.
Już czas, przygotuj się...
Las czeka, ptaki krzyczą... przywołują wiosnę.
Moje drzewa są spokojne, one wiedzą, że nadejdzie.
Odczytują to z promieni Słońca.
O poranku, gdy oczy me zamknięte jeszcze będą, ona wzejdzie...
Cichutko, bezszelestnie, z pierwszym powiewem ciepła.
Wtedy spojrzę w górę, dotknę błękitu i pierwszych promyków Słońca.
Biel zacznie zanikać, ujrzę pierwsze kwiaty.
Na gałęziach pąki będą się zielenić.
Wiosna obudzi nas o poranku, kolorami i zapachem...
Uśmiechniemy się do tych odczuć.
Przywitamy ją ciepłem naszego serca...
Witaj kochana, już jesteś... oczekiwana, najdroższa, jedyna.
Czas wstać i rozpocząć kolejną wędrówkę, obudzić zmysły o poranku.
Już czas...
I znów spojrzę na drzewa...
Dotknę ich delikatnej kory.
Poczuję ciepło istnienia.
Poczuję, że żyję.
Jak sen, który się spełnia...
Tak ja odnajdę ciszę w niezwykłej zieleni istnienia.
Więc, proszę, przyjdź już... nie zwlekaj.
Czekamy w dziwnym bezruchu, zastygnięci w smutku tęsknoty za twym ciepłem, zapachem i kolorami.
Przyjdź i dotknij nas promykami Słońca.
Obudź ze snu głębokiego.
Już czas...
Nie zwlekaj.

 

  

niedziela, 24 marca 2013

Jak mądrze kochać swoje dziecko?


Każdy z nas jest innym człowiekiem. Nie próbujmy odnajdywać odbicia swojej osoby we własnym dziecku. To inny człowiek, któremu tylko towarzyszymy podczas jego drogi.


Co kryje się pod pojęciem "wychowywanie dziecka"? Czy nasze dobre rady? Czy może ciągła krytyka? Spojrzenie pełne miłości, czy też pretensje o wszystko, najmniejszy drobiazg? Wskazywanie niedociągnięć, czy może przytulenie każdego dnia? Dzielenie się sobą, czy oczekiwanie oddania i posłuszeństwa? Miłość czy władzę? Nagrodę czy naganę? Ciągłe uwagi, czy wspólne spędzanie czasu? Złość noszoną w sobie...
- Czego ono znowu chce, przecież jesteśmy zmęczeni?
- Chyba im przeszkadzam, to przeze mnie są smutni...? Nic nie powiem, po co mają mieć więcej zmartwień...
Czy te pytania są właściwe? A może kryją odpowiedzi? Czy przytulając dziecko każdego dnia, przebywając blisko niego, odnajdziemy szczęście? To odpoczynek, to relaks i najpiękniejsze chwile... To dzielenie się sobą, dawanie miłości, a nie jej oczekiwanie. Zatrzymaj się i pomyśl, czy na pewno wiesz co oznacza wychowywanie własnego dziecka?

Nie polega na wskazywaniu drogi, tylko na pójściu z nim tym szlakiem. To droga twojego dziecka, nie twoja...
Nie wolno nam mówić jak powinno być, powinniśmy pokazywać jak należy żyć, być wzorem dla naszego dziecka, obiektem jego obserwacji... Przekazywać wartości, które sami wyznajemy, a tym samym ujawniać i dobre, i złe strony życia. Jeśli będziemy mówili o tym w co sami nie wierzymy i co zaprzecza temu co robimy, to z tego wychowywania nic nie wyjdzie... To fikcja. A dziecko to czuje, jest zbyt prawdziwe, aby zaakceptować taki stan...
I co ważne... Dziecko to przyjaciel, partner, a nie własność. To  ktoś wyjątkowy, ktoś kto musi czuć, że jest przez nas kochany za to jaki jest, a nie za to jakiego chcemy go widzieć.
Tak czuję, tak robię, to o to w tym chodzi... Tak myślę... Czy jestem w błędzie...?


WIĘZI
Często rozmawiam z rodzicami, których drogi z dzieckiem rozeszły się dawno temu... Jednak dostrzegli to, gdy nie pozostało już prawie nic, niknące więzi. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale coraz częściej spotykam się z takimi przypadkami. Dlatego z dzieckiem trzeba robić dużo rzeczy wspólnie, dzielić z nim swoje pasje (jeśli się je ma...), swoje życie, jakie by nie było, niczego nie udawać, robić to od zawsze do... nie ma granicy.
Najsilniejsza więź powstała między mną i moim młodszym dwunastoletnim synem... pod wodą, podczas wspólnego nurkowania. To tam, robiąc to razem, przekonaliśmy się, że możemy sobie ufać. Mój syn jest moim partnerem nurkowym i wiem, że mogę na nim polegać, mogę mu zaufać. To działa w dwie strony. Nurkowanie było marzeniem mojego dziecka. Pierwszy raz dotknęłam głębin właśnie dla niego. Obecnie to nasza wspólna pasja... rozmowy, wyprawy, niezwykła więź.
Czasami mam wrażenie, że on mnie teraz kocha dwa razy mocniej... Jestem dla niego kimś naprawdę ważnym.
I mogę mówić szeptem, on zawsze słyszy...

INNY CZŁOWIEK. PRAWDZIWY ŚWIAT
Każdy z nas jest innym człowiekiem. Nie próbujmy odnajdywać odbicia swojej osoby we własnym dziecku. To inny człowiek, któremu tylko towarzyszymy podczas jego drogi. Syn nie jest swoim ojcem, córka nie jest matką... Mamy inne marzenia, inaczej odczuwamy, co innego lubimy robić. Wiem, że każdy z moich synów jest inną osobą, inną niż ja, a jednak dzielimy się sobą, mamy głębokie więzi, odnajdujemy nici porozumienia... pomimo naturalnej inności, którą akceptujemy, którą podziwiamy...
Dziecku trzeba ukazywać prawdziwe życie, również naszą ułomność, nie wolno idealizować rzeczywistości. Ono uczy się poprzez obserwację, również (a może przede wszystkim) przeżywając coś z nami. Po urodzeniu ma pewne predyspozycje, cechy, które mogą rozwinąć się w różnym stopniu. Dziecko uczy się od nas, obserwuje, przyswaja wzorce i na bazie tych doświadczeń buduje i rozwija swoją własną osobowość. Ale nasze dziecko, to nie my, to inny człowiek, chociaż mamy bezpośredni wpływ na kierunek kształtowania jego indywidualnych cech.


SYTUACJA FINANSOWA
Wiem, że sytuacja finansowa rodziny może mieć wpływ na wychowywanie dzieci. Rodzice, którzy walczą o przetrwanie, nie mają czasu i sił, aby myśleć o tym o czym tutaj piszę. To okrutne i niestety, prawdziwe. Ale przyznam, że też należę do osób, które bardzo dużo pracują. Nie mam wyboru... A jednak próbuję znajdować czas... Wiem czym jest ubóstwo, wiem, jak może boleć... Pamiętam... Gdy byłam dzieckiem, nadrabiałam to swoimi możliwościami intelektualnymi, działało... Czy walka o przetrwanie musi przenosić się na dzieci? Czy one też muszą zacząć walczyć? Uczyć się sprytu, chodzenia na skróty...? Nigdy nie próbowałam być sprytniejsza od innych, dobrze się ustawić, nie potrafiłabym tak myśleć. A moi rodzice tego ode mnie nie oczekiwali... Doceniali moje własne starania... Dlaczego? Naprawdę, nie wiem.

KRYTYKA
Czy aby na pewno, mówiąc naszemu dziecku, że powinno się uczyć, zmienić zachowanie, robić rzeczy ważne, pomagamy mu?
Czy nie byłoby lepiej, gdyby samo wypowiedziało te słowa?
Czy nie powinno być tak, że ono widzi w jaki sposób my pracujemy, jak się angażujemy, dostrzega nasze zadowolenie, a nie słyszy ciągłe narzekania?
Czy nie zaprzeczamy sami sobie?
Jak młody człowiek może chcieć się uczyć, jeśli nie widzi korzyści z tego płynących? Korzyści, które powinien zauważyć u swoich najbliższych...
No chyba, że znajdzie inny powód... Tak też bywa...
Jak wiele zależy od naszego podejścia do życia? Zadowolenia z każdej chwili?
Jeśli nie odnajdujemy w sobie radości przeżywanych chwil, szczęścia o poranku, refleksji wieczorami, wyciszenia w głębi naszych myśli, to co przekazujemy każdego dnia własnemu dziecku?
Zniechęcenie, ciągłe narzekanie, uczucie niezadowolenia?
Nie tak powinno być...
Zacznijmy od siebie, zmieńmy siebie, a dopiero potem próbujmy "naprawiać innych", a w szczególności nasze dzieci, które nie potrafią się bronić, ale mogą się od nas odwrócić...


NAJ...
Parę dni temu mój dwunastoletni syn podjął ze mną rozmowę na temat... dzielenia tortu. Zaczął mi tłumaczyć, że niektórzy rodzice robią źle, dając więcej słodkości dzieciom. Powiedział, że jeśli do podziału mamy cztery kawałki tortu, a wśród chętnych są trzy osoby, w tym jedno dziecko, to najgorszym rozwiązaniem jest oddanie ostatniego kawałka dziecku. To wypowiedź mojego syna...
Zapytałam go, dlaczego tak uważa?
Powiedział, że według niego wszyscy są tak samo ważni, nie ma powodu, aby kogoś wyróżniać.
Zapytałam więc, jak ja bym zrobiła, jak on myśli?
Odpowiedział, że podzieliłabym równo, dając do zrozumienia dziecku, że ważny jest każdy, a w szczególności, że rodzice nie są mniej ważni od dzieci.
A później usłyszałam, że jestem dla niego kimś wyjątkowym. Wtedy mocno go przytuliłam...
To dlatego moi chłopcy zawsze ustępują miejsca w autobusie, czy tramwaju... dlatego potrafią pomóc starszej osobie, która niesie ciężkie torby... dlatego nie są zapatrzeni w siebie, dostrzegają innych i ich potrzeby.

BRAK CZASU. RAZEM
Wracasz z pracy, czujesz zmęczenie, ciężkie powieki... A ono spogląda tymi swoimi zdziwionymi oczami, tak blisko podchodzi... Ale czego tak naprawdę oczekuje? Czy na pewno nie zrozumie? Prawdziwe zachowanie, autentyczne zmęczenie daje... zrozumienie. Ono to widzi. Chce się przytulić. Chce być blisko. O czym myśli? Pozwól mu zaopiekować się sobą, otoczyć ciepłem, ono też rozdaje promyki miłości, chce to okazywać. Pozwól... Posiedź przy swoim dziecku, przymknij oczy, ono otuli cię miękkim kocem. Tak będzie. Tylko uwierz... i bądź prawdziwy.
Nie zajmuj sie tylko pracą... Spróbuj cieszyć się życiem, nie zamieniając go w ciąg zdarzeń, na które nie masz żadnego wpływu. Poszukaj czegoś tylko dla siebie. Spróbuj odpoczywać robiąc coś wyjątkowego... Twoje dziecko to zauważy. Twój syn przyłączy się do ciebie. Twoja córka cię przytuli i zacznie spoglądać na ciebie z dumą.
Co można robić? To co lubisz...
Przeczytać książkę, syn usiądzie obok ciebie i też zacznie czytać...
Przypomnieć sobie co dawno temu powodowało mocne bicie twojego serca... Jakiś sport, może spacery po lesie, może podróże...? Większość rodziców twierdzi, że nie ma czasu na takie dodatkowe zajęcia. A ile czasu spędza przy telewizorze? To wybieg, to kłamstwo... to usprawiedliwienie... Nie mamy nic swojego, bo nie chcemy mieć... A jeśli nie mamy, to czym możemy się podzielić z dzieckiem?
Dając dziecku siebie, dajemy miłość, która jest podstawą istnienia... gwarantem szczęścia w dorosłym życiu naszego potomstwa.


ROZŁĄKA
Rozstanie jest bólem dla każdego, dla syna, dla córki, dla ojca, dla matki... Ale rozłąka nie jest czymś ostatecznym. Trzeba starać się to zmienić... A jeśli musi trwać... ze wszystkich sił karmić więź, która zrodziła się wcześniej.
Jak poradzić sobie z cierpieniem rozłąki? Czy to jest możliwe? Chcę wierzyć, że tak... chociaż to bardzo trudne. Wymaga ogromnych chęci, prawdziwych starań i woli przetrwania... głębokich uczuć, wyjątkowych więzi, które rozstanie może nawet wzmocnić.
Czasami wystarczy krótka chwila, raz na jakiś czas, aby nadrobić tygodnie.
Ta chwila jest wyjątkowa, nie wolno jej zgubić, nie zauważyć.
Takich chwil pragnie każdy, dziecko i rodzic... a rozłąka powoduje, że zaczynamy je dostrzegać.
Więc szukaj tych chwil, dbaj o nie i pogłębiaj uczucie. Nie pozwój, by rozstanie je niszczyło. Czasami, paradoksalnie, rozłąka przybliża, pogłębia więzi. Rozstanie powoduje, że dotykamy tęsknoty, prawdziwego uczucia utracenia czegoś ważnego, czego nie docenialiśmy tak bardzo, gdy było w zasięgu ręki.
Rodzic, który jest daleko, może być bliżej dziecka, niż ten, który jest przy nim. Ten, który jest blisko nie dostrzega tych chwil, bo jeszcze nie wie jaki ma skarb i co może stracić.

WŁAŚCIWY CZAS
Pragnienie dziecka jest jak zaproszenie. To drzwi, które są otwarte. Ono nie musi prosić o miłość, to uczucie czeka z otwartymi rękami rodziców. To drzwi do serca.
Gdy jesteśmy przygotowani na nadejście dziecka, na spotkanie z nim, gdy czekamy na nie z niecierpliwością, te drzwi są już otwarte...
Dlatego bardzo ważne jest, aby dziecko było oczekiwane.
Każde zasługuje na kochających rodziców, na miłość, o którą nie musi prosić.
Matka, dla której syn jest... ciężarem. Ojciec, któremu córka przeszkadza w realizacji marzeń...
Dziecko nie powinno być zaskoczeniem, tylko oczekiwaniem.
Wtedy jego nadejście jest największym szczęściem.


CO TERAZ
Tę trudną drogę pokonujemy z naszym dzieckiem od momentu jego poczęcia. Nic nie zwróci utraconych, zniszczonych chwil. Każda odrobinka czasu razem to kolejny krok.
Gdy nasze dziecko dorasta pozbawione naszej prawdziwej miłości, nie ma już drogi odwrotu. Być może w życiu dorosłym do nas powróci, ale już nigdy nie odzyskamy utraconych więzi.
Naturalne więzi, które istnieją od chwili poczęcia, można budować i wzmacniać, ale można je też okaleczać, traktować chłodem i wyrafinowaniem. Wtedy stają się coraz słabsze, zanikają, a my tego nie dostrzegamy.
Nie są potrzebne pieniądze, aby powiedzieć dobre słowo...
Nie jest potrzebny czas, aby ucałować na dobranoc, okazać zainteresowanie...
Rozmowa... tak ważna w życiu dziecka. Rozmowa z ojcem, z matką...
W wielu rodzinach rozmowy nie istnieją, kontakt z rodzicami przypomina musztrę...
Czy znacie marzenia waszych dzieci, obawy i niepokoje?
Czy rozmawiacie o tym co przeżywają, czy tylko o odrobione lekcje pytacie?
Czy idziecie razem na spacer? To tylko chwile, ale jak ważne...
Kochajmy nasze dzieci, kochajmy mądrze... Dajmy im siebie, oddadzą z nawiązką...


MYŚLI DZIECKA
Co czuje dziecko, gdy spogląda na nas? Tymi wielkimi zdziwionymi oczami... Jest w nich wyjątkowa szczerość. Nie niszczmy tego... To skarb.
O czym ono myśli?
Spróbuję sięgnąć pamięcią wstecz... Czy to możliwe? Czy pamiętam moje myśli?
... Bądź przy mnie, gdy mi smutno. Czy mój smutek cię denerwuje?
... Rozmawiaj ze mną i słuchaj tego co mówię, nie zbywaj mnie wymijającymi odpowiedziami.
... Wytłumacz, jeśli zrobię coś źle. Proszę, nie krzycz na mnie... Nie chcę już słyszeć podniesionego głosu.  Czy to przeze mnie?
... Ja jeszcze wszystkiego nie wiem, dopiero się uczę i bardzo chcę się dowiedzieć... Powiesz mi? Pokażesz? Nie masz czasu? Jesteś zmęczony? Znowu robię coś źle...
... Bądź ze mną naprawdę... chociaż parę chwil dziennie, to wystarczy. Będę czuć, że cię mam, że ci na mnie zależy...
... Przytul mnie, gdy płaczę. Nie mów, że nie ma powodu...
... Nie krytykuj mnie stale. Czasami też robię coś dobrze. Czy wtedy brakuje ci słów? Czy naprawdę jestem do niczego?
... Kochaj mnie, tak jak ja ciebie kocham, bezwarunkowo.
... Baw się ze mną, a nie przyglądaj mojej zabawie. Czasami mam wrażenie, że ci przeszkadzam. To moja wina, dziecko nie powinno przeszkadzać rodzicom, oni przecież ciężko pracują, są zajęci, zmęczeni...
Czy mama wie, że synek w nocy popłakuje?
Czy tata zauważył łzy na policzkach swojej córki?
Małe krótkie życie i "małe" problemy, ale nie dla dziecka, tylko rodzicom tak się zdaje.
Ono musi wiedzieć, że może powiedzieć o wszystkim i zawsze odnajdzie zrozumienie... że go nie zawiedziemy, nie będzie krytyki ani narzekania, tylko próba zrozumienia, prawdziwe wysłuchanie.
Trzeba mieć w sobie cierpliwość oczekiwania na chwilę, w której dziecko odważy się to powiedzieć.
Ono chce zaufać. Ale dowie się, że nie zawsze może. Po kolejnych porażkach, znowu będzie próbowało. Jeśli nie wyjdzie, całe życie będzie miało wątpliwości...
Czy otworzy się ponownie, jeśli wcześniej zetknęło się z krytyką własnych odczuć? Stworzy swój świat, swoje bezpieczne miejsce, do którego nie dopuści ani mamy, ani taty. Będzie samotne. Czy kiedyś się jeszcze odważy zaufać?

CUD
Dziecko cudem jest...
Czy rodzice o tym wiedzą, że to dar największy, dar szczęścia i miłości?
Na samym początku nieporadne, zależne od nas, jego życie jest w naszych rękach.
Później wstaje, wyrywa się z naszych objęć... Próbuje poznawać świat, a my jesteśmy pełni obaw...
To trudny moment, ale ważny. To od nas zależy, czy dziecko będzie potrafiło żyć samodzielnie.
Nie wolno narzucać mu naszych schematów myślenia, naszych cech indywidualnych. Możemy tylko być obok, przejść z nim tę trudną drogę, być świadkiem jego rozwoju. Kształtowania się nowego człowieka, jego wyjątkowej osobowości.
Im mniej będziemy mu przeszkadzać w poznawaniu świata, tym będzie silniejsze.
I nie wyręczajmy naszego dziecka... Zwykłe codzienne obowiązki, gdy stają się przyzwyczajeniem, przestają być ciężarem... Czy to samodzielne zjedzenie posiłku, czy zrobienie lekcji, czy porządki... Samodzielność w prostych sprawach skutkuje samodzielnością w przyszłym dorosłym życiu.
Pozwólmy mu robić błędy, a później je naprawiać.
Pozwólmy uczyć się życia, bez tworzenia fikcji...
Pozwólmy mu dorosnąć i stać się wyjątkowym człowiekiem.
Nie przerzucajmy na swoje dziecko własnych niespełnionych marzeń.

KOŁYSANKA DLA MOICH SYNÓW (fragment)

"Śpij maleńki, mój kochany,
jesteś blisko swojej mamy.
Śpij synku, śpij.
O czymś pięknym śnij."