niedziela, 9 lutego 2014

Wspomnienie błękitu


Gdy spoglądam wstecz widzę błękit... czy to niebo...? czy morskie fale...? czy podwodne głębiny...? To za tym tęsknię, gdy wokół brak kolorów.
Jednak dzisiaj o poranku dostrzegłam budzące się słońce. Wraz z barwami tęczy przywołało mój uśmiech do wspomnień. Teraz jest czas uśpienia... czas oczekiwania na błękit. Ale przebłyski słonecznych promyków budzą bicie serca.



Myślę o tym co było, już dostrzegam... co będzie. Zaczynam widzieć chwile, które dopiero nadejdą. Na mojej drodze pojawia się światło ...jest jak latarnia nocą... wskazuje kierunek.
I już wiem, że tam będę i znowu dotknę błękitu. Muszę przygotować swoje serce na tak piękne doznania... znam kierunek, lecz nie znam chwil. Ciekawość budzi się w mym umyśle. To przyjemne, niezwykłe odczucie...


Już wiem, że pięknie będzie.
Tak wiele zależy ode mnie...
Znam kierunek, ale nie wiem co zobaczę.
Czuję ciepło nadchodzących dni. Dzisiaj o poranku... przyszło wraz ze słońcem.


piątek, 31 stycznia 2014

Śnieżny sen

Dotykam białego puchu, przesypuję przez palce jak piasek, moje dłonie czują jego chłód... a ja chcę biec wśród białych mgieł... o poranku. Chcę biec nie pamiętając marzeń.


Przychodzą takie chwile, gdy tęsknota się pojawia... wtedy pozwalam przytulić się drzewom. Ciepło kory starego dębu i śnieżny kapelusz jego konarów, to dom moich marzeń i ich spełnienia. To miejsce, w którym zaczynam wierzyć.
W bieli śnieżnych gwiazd me oczy wypatrują marzeń. Tak otwiera się moje serce... budzi zapomniane pragnienie snu.
Wtedy wyruszam w podróż w nieznane... niczego nie szukam. Pragnę tylko czuć każdą chwilkę istnienia... nawet jeśli jest ze snów.
Dotykam białego puchu, przesypuję przez palce jak piasek, moje dłonie czują jego chłód... a ja chcę biec wśród białych mgieł... o poranku. Chcę biec nie pamiętając marzeń.


... w gestach ukryty jest sens, a chwila trwa jak sen...
... w słowach ukryta jest treść... jeśli słowa nadchodzą...
Biały, śnieżny puch błękitnego istnienia... Wiatr wspomnień przypomina o chwilach zapomnienia, które już nigdy nie odejdą. Jasne gwiazdy chłodnego poranka są mym zwierciadłem, dostrzegam w nich swój sen... tam ukryły się marzenia.
Ale w śnieżnym puchu wspomnień nie ma moich marzeń, zabłąkanych wśród gwiazd... Czyż nie wystarczy wspomnienie snu? To odczucie jest jak drzewo, ochrania mnie... leżę w jego cieniu i śnię...


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wigilijne zaproszenie

jest taki dzień
... jedyny w roku...
gdy serca ludzi są otwarte
a wieczór lśni barwami ciepła
chwilami szczęścia przytulanych istnień
... tak czuję... tak myślę... tak widzę...
to promyk nadziei w mym sercu znów świeci

jeśli boisz się niepewności
przytulę cię...
jeśli uciekasz od samotności
otulę kołderką mojej nadziei
... to drzwi do marzeń
przyjdź i ukryj się w mym cieple
... to wieczór życzeń i życzliwości
... to wieczór... troski o innych

zagubiony w przestrzeni codziennych zdarzeń
zatrzymaj się... zamknięty w gonitwie złudzeń
poczuj ciepło tej chwili
odnajdź miejsce, gdzie energia ciszy chce dotknąć twych myśli
zatrzymaj swój bieg
... poszukaj ciszy

czy dostrzegasz światełka u mych drzwi
... będą się palić aż do świtu
może ktoś dzięki nim odnajdzie drogę...
może pomogę zbłąkanemu istnieniu...?

jeśli podejdziesz do mych drzwi... otworzę
ochronię cię przed niepokojem, otulę ciszą
jeśli podejdziesz... podzielę się ciepłem
razem poczekamy... na innych zbłąkanych...

... zaczarowany świat moich dziecięcych marzeń...
podzielę się nim z tobą... jeśli zechcesz
przy moim stole... w cieple mego ognia... posłuchamy ciszy
odnajdziemy nasz czas... wspólne chwile prawdziwej miłości
wiary w trwanie ludzkich uczuć
uczuć pozwalających prawdziwie istnieć
bez zatracenia odruchów czułości i troski

siądź przy ogniu razem ze mną, przytul do światła płomyków
otulę cię swoim ciepłem
podzielę siłą przetrwania
ten dom... ukryty w marzeniach...
teraz jest moim schronieniem

jest taki dzień... ale czy tak nie powinno być zawsze?
przytulajmy tych, którzy są zagubieni
w naszym cieple odnajdą ciszę i swój czas
a my dotkniemy chwil szczęścia
i czas się spełni

środa, 4 grudnia 2013

Gdy łza...

Łza odchodząc otworzy drzwi spokoju, we mgle odnajdzie swoje miejsce... i wróci cisza... i uśmiech błękitu, a czyjeś serce... odnajdzie wtedy siebie.


Gdy łza... rośnie w jej sercu, tamując krew... wstrząsa jej ciałem, zasnuwa myśli, osuwa na ziemię, pogrąża w rozpaczy. Gdy łza ją niszczy...
Ona zamyka oczy. Zaczyna swój sen. Dotyka ciepła ukrytego w głębi duszy... Nieuchronność ogarnia jej zmysły... już śpi.

Gdy łza pojawia się niespodziewanie... a ty nie czekałaś.
Gdy łza ściska twoje gardło... a ty nie chciałaś.
Gdy łza wygrywa z twoją wolą... ty się poddajesz.
Nic już jej nie zatrzyma. Jednak... gdy popłynie, ból na chwilę przeminie. Będzie tylko łza, która w mgłę się zamienia, smutkowi daje ukojenie... więc nie chowaj jej w sercu, pozwól odejść w zapomnienie. Niech płynie w przestrzeni...


Jej łza. Jej smutek... skrywany na dnie serca... przed nią ... przed innymi ... przed ciszą, którą odnalazła.
Pozwól sercu otworzyć oczy. Niech łza popłynie swoją drogą.
Smutku... pozwól jej cieszyć się ciszą. Odpłyń w nieznane, daleko, jak najdalej... Otwórz jej serce na spokój, tam ciepło schowane...

Czyjaś łza, czyjś smutek... próbuje znaleźć swoją drogę. Czyjeś serce... próbuje się obudzić. Już nie chce żyć w ukryciu swoich tęsknot. Czas oddać sercu ciszę...
Łza odchodząc otworzy drzwi spokoju, we mgle odnajdzie swoje miejsce... i wróci cisza... i uśmiech błękitu, a czyjeś serce... odnajdzie wtedy siebie.


Gdy łza nie daje jej spokoju, zamyka oczy... próbuje ukryć okruchy smutku, które parzą jak kawałeczki lodu... nieuniknione... samotne... schowane... A może pozwolić im odejść? Gdy odpłyną... wraz z nimi ciężar bólu zmaleje. Staną się mgłą błądzącą wśród błękitu, którą kiedyś ktoś otuli swoim ciepłem. Odda je snom błąkającym w przestrzeni. Odda i... zapomni o tym, że tęskni tak skrycie... z uśmiechem w sercu, ze słońcem w oczach i w pogodzeniu z tym co nieuniknione. Zapomni o łzie... to był tylko sen.


czwartek, 28 listopada 2013

Energia przyjaźni

... żyjemy codziennością... trwamy czułością... dajemy miłością... istniejemy szczęściem...


Człowiek we mgle rozgląda się... czy czuje twe ciepło?
Człowiek we śnie jest zasnuty myślami, czy czuje ciepło?
W chłodzie samotności, z zamkniętymi oczami... myśli, że jest...
Czy czuje?


Jestem i czuję... ale co?
Co mnie otacza?
... rząd masek dokoła, na wprost przebłysk światła, tuż obok... ciepło bezkresne, twe oczy... już wiem, że jestem... odnalazłam ciszę... odzyskałam spokój...
W twym odbiciu widzę swe barwy...
W twych oczach jest moje istnienie, żyję w twym cieple, patrzę twoim spojrzeniem... odzyskuję oddech w chwilach zapaści... powracam dzięki tobie, powracam i... jestem.

Czuję twe ciepło, chociaż słowa milczą.
Przy mnie twoja maska jest przezroczystą tęczą.
Czuję nić łączącą nasze istnienia...  ciepło płynące wprost do mego serca.
Ta energia życia to oczy naszej duszy... spoglądamy na siebie połączeni nicią uczuć.
Spoglądamy, chociaż żadne z nas nie patrzy...
Nić energii naszego ciepła nas łączy.


Czasami nas nie ma... znikamy w przestrzeni zdarzeń.
Czasami pozostajemy na powierzchni odczuć.
Ale to tylko chwile oczekiwania na przypływ głębi uczuć...
... żyjemy codziennością... trwamy czułością... dajemy miłością... istniejemy szczęściem...
To tajemnica mego serca... najgłębsza...
Poszukaj w swym sercu tego co ukrywa... sekretu jego ciepła i woli istnienia.
Jeśli je odnajdziesz... zrozumiesz...
Jeśli poczujesz.... dotrzesz do krainy szczęścia.


sobota, 26 października 2013

Teraz...

Dom...  słowo... miejsce...? czas? A może to ja... i to co daję innym?

Dom...  słowo... miejsce...? czas? 
A może to ja...?
I to co daję innym?
Tak wiele zmian.
I ja też jestem inna ... prawdziwa...?
Mogę emanować sobą, być taka jaka jestem...
Żadnej fikcji, tylko prawdziwe odczucia... tylko autentyczne chwile, które dostrzegam.
Czuję każdą upływającą sekundę.
To moje życie, to mój czas...
Wróciłam...
Jestem naprawdę.
I już pozostanę...


... przy ogniu
Siedzę z synem w salonie, rozpaliliśmy ogień w kominku.
Jesteśmy razem... w ciszy i w cieple...
Czuję jego pozytywne myśli.
Uśmiecha się do mnie... przytula...
Dziękuję za ten czas.
Nareszcie mamy swoje miejsce.
Jest naprawdę nasze...


... poranek
Otwieram oczy.
Coś słyszę... czy to ptaki...?
Jeszcze nieprzytomna docieram do kuchni.
Stawiam czajnik na piecu i spoglądam w okno...
A tam... zieleń drzew budzi moją chęć do życia...
Rozpoczynam nowy dzień spoglądając na... promyki Słońca połyskujące w zieleni.
... leśne wędrówki  moich myśli...
Czuję dotyk drzew.
... kolor natury dotyka mego serca...
Słońce świeci jasnym światłem.
... niewielki płomyk budzi mnie do życia...
Błękit wyciąga mnie z domu.
... rozpoczynam kolejną wędrówkę...
... poprzez łąki, w cieniu drzew, otulona ciepłem istnienia...
Jestem szczęśliwa.
Jestem... wolna...
... to marzenia na jawie, teraz tak świadome...
Mój syn jest tuż obok mnie, rozgląda się za grzybami... dotyka drzew...
Już wiem co zjemy dzisiaj na obiad... na skraju lasu dostrzegam sowy...
... niesamowite chwile...


... uśmiechnięty pies
Od chwili, gdy zamieszkaliśmy w nowym domu... moja psina, najukochańsza labradorka... wydaje się uśmiechać.
Ona też jest tutaj szczęśliwa.
Odnalazła przyjaciół...
Codziennie z samego rana pod nasz dom przychodzi Ralf, piękny golden retriever.
Czasami towarzyszy nam podczas spacerów.
Moja psina też odnalazła swoje miejsce...

... kropelki pod prysznicem
Dla czystej przyjemności zamontowałam w moim domku... deszczownię.
Te kropelki... są wyjątkowe.
Podoba mi się ten deszczyk... prawie każdego wieczoru...
Chwile relaksu pod cieplutką wodą... z zamkniętymi oczami... w cieple ognia, którego źródło jest w kominku.
Otula mnie... zwracając zagubioną w czasie ciszę.
W moich oczach... płomyki rozpoczęły swój taniec.
To życie...


... przytulenie
Tęskniłam... nie wierzyłam.
Spoglądałam na swoje samotne dłonie...
Marzyłam.
Śniłam.
A teraz...?
Dotykam.
Odnajduję ciepło.
Jestem blisko.
Przytulam.
Daję siebie...
Otulam swoim ciepłem...
Chronię.
Jestem szczęśliwa...
Chociaż przez chwilę.


Dom...?  słowo...? miejsce...? czas...? 
Nie... to chwile, które odzyskałam.
To to co daję innym.
To to co tworzę wokół siebie.
To ciepło mego serca.
To... ja.

... jasny poranek...
Wychodzę przed dom.
Jestem wśród moich drzew.
Czuję delikatne promyki słońca.
W chłodzie poranka są jak ciepło odchodzącego snu.
Ale ten poranek to jawa...
A ja jestem wolna, czuję prawdę istnienia... czuję, że jestem...
To mój nowy dzień.
Mój czas.
Mój dom.
Ja...


wtorek, 13 sierpnia 2013

Olśnienie - nurkowanie z łodzi, delfiny i... włoski makaron

Jest już ciemno, spoglądam w stronę wody. Powiew wiatru pobudza me zmysły... Słyszę szum fal... jest jak muzyka ze snu. Me oczy kieruję ku górze, tam rozgwieżdżone niebo i... przebłysk spadającej gwiazdy. Wypowiadam marzenie...

 

Pierwszy dzień na łodzi... Razem z włoską bazą wypływamy z samego rana. Kolor morza przypomina szmaragdy, a słonko, jak zwykle, próbuje promieniami przebić się do samych głębin. Dziś w planie rafy lokalne, Temple i Ras Umm Sid. Ze względu na Szymka płytkie nurkowanie, tylko do dwudziestu metrów. Może później uda się zanurkować głębiej, tam gdzie ciemno i niewiele osób dociera. Ale mój syn wtedy pozostanie na łodzi i poczeka na mnie, aż wrócę z podmorskich głębin. Muszę zaplanować taką wyprawę, ale jeszcze nie teraz, chociaż na Ras Umm Sid do trzydziestu pięciu metrów już można zejść...
Pierwsze miejsce to trzy czapy rafy, wokół których pływamy. Jest miło i spokojnie. Przyjemny relaks. Szymek oswaja się z podmorską głębiną, a ja... odpoczywam, smakując kolor błękitu. Promienie słońca przebijają się przez wodę i rozświetlają otoczenie, barwy głębin roztaczają przed nami swe uroki... I ta cudowna cisza.
Ras Umm Sid, miejsce wyjątkowe... Można tu odnaleźć głębiny, można popływać w ogrodzie korali, są też niewielkie jaskinie... Ogród jest wyjątkowy, kształty korali tak różne, cała tęcza odcieni błękitu. A wśród tych podwodnych ozdób ogromne ryby... barakudy przepływające tuż obok... Tuńczyki pojawiające się całymi gromadami, prawie się o nas ocierają, a na dnie... płaszczka chowa się pod piaskiem. I skorpena udaje kamień, czeka na okazję, musimy uważać... Jaskinie są niewielkie, zaledwie na czterech metrach głębokości, ale warto do nich zajrzeć. Promyki słońca rozświetlają ich wnętrza. Dla Szymka to pierwsze takie doznanie. Nie każdy dobrze odbiera zamknięte przestrzenie, nie każdemu jest dane odkrywać tak wyjątkowe zakamarki... Mój syn nie czuje obaw, wpływa bez oporu, chce zobaczyć co jest w środku. Pojawiają się jednak problemy... Szymek zahacza wężem o korale, co zatrzymuje go w miejscu. Wcześniej został jednak pouczony, co w takiej sytuacji należy robić. Nie wpada w panikę, nie szarpie się niepotrzebnie, tylko czeka aż ktoś podpłynie i go wydostanie. Zauważam problem, podpływam i pomagam mojemu synowi... a on bez żadnych obaw płynie dalej, odkrywać nieznane... To niezwykłe chwile, pełnego zaufania, bliskości tak niepowtarzalnej... bo pod wodą musimy liczyć na siebie nawzajem. Słowa są niepotrzebne...
A Włosi... tacy spokojni, bez pośpiechu, powoli... i tak wszystko zdążą zrobić. I to pyszne jedzonko... spagetti takie włoskie i... opiekane ziemniaczki duszone z warzywami... i wiele innych pyszności, ale to jest naj.... o słodkościach już nie wspomnę.




Wyprawa na Tiran, a właściwie w pobliże tej wyspy. Są tam piękne rafy, ale i prądy się zdarzają. Trzeba nurkować w dryfie...
Mamy w planach Jackson Reef i Woodhause Reef. Przyjemne nurkowanie... Moja nowa pianka już się "skurczyła", mogę zmniejszyć wagę balastu. Woda ma temperaturę dwadzieścia pięć stopni, więc niektórzy nurkują w podwójnych skafandrach. Mi wystarczy ta jedna, jej idealne dopasowanie powoduje, że jest mi ciepło i wygodnie, w ogóle nie marznę.
Pod wodą jest niesamowita widoczność, aż trzydzieści metrów. Zauważam, że pod nami jest głęboka kotlina. Instruktor pokazuje, abym popłynęła niżej, a on z Szymkiem zostanie na dwunastu metrach. Zanurzam się więc głębiej, schodzę do trzydziestu metrów, spoglądam w górę... to niesamowite. Widzę ich, czekają na mnie i wydaje się, że są tak niedaleko.
Na rafie Woodhause spotykamy ogromnego żółwia. Płynie sobie spokojnie, a Janek... zaraz za nim, dopasowuje swoje ruchy, co wygląda bardzo zabawnie. Płyniemy więc za instruktorem, a żółw się nami w ogóle nie przejmuje, po prostu płynie dalej... Piękne są takie chwile. Zupełnie zapominam, że mam na sobie sprzęt, że oddycham przez automat... Czuję się jak liść na wietrze, jest tak lekko i przyjemnie. Płyniemy w delikatnym prądzie, który unosi nas jak powiew wiatru, coraz dalej... i dalej, wśród korali i kolorowych ryb, w błękicie... Kocham ten podwodny spokój... Jak dobrze, że nikt nic nie mówi. Słyszę tylko ciszę i... bąbelki powietrza, które wypuszczam co chwilkę.
... żółwiu, dziękuję za tak wyjątkową chwilę...



... wyczekiwane spotkanie...?
Za każdym razem, gdy wyjeżdżam nad Morze Czerwone, mam nadzieję na spotkanie... z wyjątkowymi mieszkańcami tego akwenu... z delfinami. Zaplanowaliśmy wypad do delfinarium, ale to nie to samo. Zawsze chciałam spotkać je na wolności, w ich naturalnym otoczeniu, całymi rodzinami... Marzyłam o paru delfinach... nie przewidziałam tego co się wydarzy, co szykuje dla mnie los, jak niezwykłą niespodziankę...
To już drugie nurkowanie tego dnia. Jesteśmy na Tiranie, na Gordon Reef. Szymek odpoczywa na łodzi, jest okazja popłynąć głębiej. Jednak zaraz po zanurzeniu, na około dziesięciu metrach, docierają do mnie dziwne dźwięki, jakby cichutkie gwizdanie. W pierwszej chwili myślę, że to jakiś alarm, spoglądam na mój komputer i na instruktora. Widzę, że też się rozgląda... Słyszy te same dźwięki, dochodzące z niewielkiej odległości, też wydaje się być zdziwiony... Dostrzegamy sporą grupę tuńczyków i wtedy pojawia się skojarzenie... Może to delfiny, one często pływają blisko tuńczyków. Jeśli tak, to jest ich bardzo dużo i są niedaleko, ale nie podpływają. A szkoda...
Po wyjściu z wody zapominamy o tym co się wydarzyło. To jednak powraca... już po paru chwilach. Ktoś wbiega do kabiny i wyciąga nas na zewnątrz. Z dziobu łodzi widać delfiny, szybko się zbliżają. Myślimy, że jest ich zaledwie parę, ale... jesteśmy w dużym błędzie. Po paru minutach wokół naszej łodzi jest ich już dziesiątki, całe rodziny. Delfiny pojawiają się na powierzchni, aby po chwili ukryć się w głębinach... pojawiają się i znikają. I płyną razem z nami, wyskakując co chwilę z wody, robiąc niezwykłe akrobacje... Podpływają inne łodzie... to prawdziwe widowisko. Co mi po delfinarium, ten widok zapiera dech, robię fotki moją komórką, a wokół delfiny żyjące na wolności... nie odpływają, są bardzo blisko. To spotkanie jest jak zaproszenie do ich magicznego świata...
... w takich chwilach chciałabym być syreną... i zniknąć w głębinach...





Kamerzysta kontuzjowany... a tak bardzo chcielibyśmy nagrać film i parę fotek podwodnych zrobić. I co teraz...? Szukamy jakiegoś rozwiązania i znajdujemy je w bazie włoskiej. Można w niej wypożyczyć niezłą kamerę. To trochę kosztuje, ale za to filmować możemy przez cały dzień. Decyduję się na takie rozwiązanie, a Janek, nasz instruktor, zgadza się zostać kamerzystą. Tego dnia wypływamy na Ras Mohammed, a przed nami uroki Shark Reef, Jolanda Reef i Anemone Reef.
Pierwsze nurkowanie, to nauka filmowania. Jest zabawnie, nasz instruktor bardzo przejmuje się swoją nową rolą. A gdy później spoglądam na filmy... jestem zdumiona. To trzeba zobaczyć, słowa nie są potrzebne...
Drugie nurkowanie na rafie anemonów to wyjątkowe barwy i niezwykłe ławice ryb wokół nas. Okazuje się jednak, że karta pamięci w kamerze jest już pełna, więc nie filmujemy tego nurkowania... Ale dzięki temu dostaniemy kamerę następnego dnia. Na pewno to wykorzystamy...
Rafa anemonów, niezwykłe miejsce... płynie się wzdłuż ścianki, która mieni się kolorami.... to anemony. A gdy oddalamy się nieco od skałek, wpływamy w ławice ryb. Niesamowite uczucie... prawie zaglądamy tym stworzeniom w oczy. Widzimy spore grupy barakud... robią wrażenie... Pływają niedaleko, nie reagują na nas... tylko czasami podpływają bliżej spoglądając w naszą stronę. W ogóle się nas nie boją...





Ostatni dzień na łodzi, ostatnie nurkowania... Szymek czuje się pod wodą znakomicie, ma piękny trym, czyli pozycję i bardzo dobrą pływalność. Ukończył kurs z nitroxu i jest naprawdę szczęśliwy... szczególnie, gdy jesteśmy razem pod wodą. A ja...? Kolejne licencje, tym razem nurkowanie z komputerem i certyfikat Master Diver. To już najwyższy, możliwy do osiągnięcia, stopień w nurkowaniu rekreacyjnym. Co dalej...? Myślę o tym, aby zrobić uprawnienia na przewodnika. Czuję, że się nadaję... że nie przekraczam swoich możliwości. Może...
Pływamy w... ciszy, tylko bąbelki przypominają nam, że oddychamy. Jest... spokój, jest... błękit, jesteśmy... my. To chwile, których nie oddałabym nikomu. Zostaną w mojej pamięci. To... zapas spokoju na najbliższy czas. Czas trudnych zmian i nowego życia. Wszystko się zaczyna, pozwoliłam sobie na dotyk nowych chwil. Więc czekam w ciszy i spokoju... i wierzę, że każde dotknięcie prowadzi mnie w kierunku... domu.




Ostatni wieczór... Wiatr od morza... na mej twarzy. Zapach snów na rozgwieżdżonym niebie. Jest już ciemno, siedzę na tarasie... spoglądam w stronę wody. Powiew wiatru pobudza me zmysły... Słyszę szum fal... jest jak muzyka ze snu. Me oczy kieruję ku górze, tam rozgwieżdżone niebo i... przebłysk spadającej gwiazdy. Wypowiadam marzenie, które w tej jednej chwili... staje się życzeniem. Proszę... a spod powieki pcha się ukryta łza, o której tak bardzo chcę zapomnieć. Będę tu każdego dnia... zawsze, gdy zamknę oczy.
... ten zapach morza... i łza... to ja